🌑 Jak To Jest Zrobione Ferrari

Opisy serialu Jak to jest zrobione (2001) - Dokument ukazuje procesy tworzenia przedmiotów codziennego użytku. Ponad 80 filmow z seri Jak to jest zrobione (How it's made) jakie udalo mi sie odszukac na YT moze komus ulatwi to ogladanie - polecam naprawde ciekawe! Ceramika Paradyż jest jednym z czołowych, polskich producentów płytek ceramicznych. Zobaczcie specjalny materiał przygotowany przez Polską Agencję Prasową ab Jak to jest zrobione?, odc. 12/26 How It's Made 10. serial dokumentalny Kanada 2007, 40 min Dziesiąta seria programu, w którym poznajemy twórców przedmiotów codziennego użytku oraz ich wynalazki. Jak to jest zrobione - samochody marzeń: Ferrari FF - serial dokumentalny - piątek, 10 listopada 18:30 i 1 późniejsza emisja Jak to jest zrobione - samochody marzeń: Audi R8 - serial dokumentalny - piątek, 10 listopada 19:00 i 2 późniejsze emisje Jak to jest zrobione • J>>> • pliki użytkownika a120314 przechowywane w serwisie Chomikuj.pl • Jak to jest zrobione samochody marzeń Ferrari FF How It's Made Dream Cars lektor PL.avi Wykorzystujemy pliki cookies i podobne technologie w celu usprawnienia korzystania z serwisu Chomikuj.pl oraz wyświetlenia reklam dopasowanych do Twoich Ferrari Vega Sky Jump K105 z charakterystycznym napędem gąsienicowym for. Ferrariagri. To specjalistyczny ciągnik, o którym można by powiedzieć, że posiada napęd na cztery koła, gdyby miał je cztery. Napęd jest tu przenoszony zarówno na przednie koła, jak i na gumowe gąsienice z tyłu. Jak to jest zrobione - samochody marzeń 3: Audi S8 - opis, recenzje, zdjęcia, zwiastuny i terminy emisji w TV. Wizyta w fabrykach, w których powstają motoryzacyjne perełki. Tym razem widzowie poznają sekrety produkcji Audi S8. Ekipa filmowców zajrzy pod maskę niemieckiego auta i do jego wnętrza. Jak Qashqaiu sprzed zmian, jest też do dyspozycji przestronna kabina i spory, 430-litrowy bagażnik. Warto jednak dodać, że w Seacie Ateka albo Skodzie Karoq jest on większy. Nissan ma jednak dobrze zrobione wnętrze z użyciem miękkich tworzyw w górnych partiach i twardych, nieco gorszej jakości tam, gdzie nie są one aż tak widoczne. 58TIonE. Jak co roku roku spędziłem trzy znakomite dni na Rybnickim Festiwalu Fotografii. Jak co roku zrobiłem tam warsztaty, tym razem z fotografii produktowej, z wieloma osobami wypiłem #fotopiwo, prowadziłem nieskończone rozmowy i oczywiście obejrzałem wszystkie możliwe wystawy. Ale to co na festiwalu rybnickim jest zawsze dla mnie najważniejsze, to opowieści fotografów o ich pracy. Możliwość poznania innego spojrzenia na fotografię, wyrwania się z codzienności, zastanowienia się, jak ich fotografie mają do mojej własnej pracy, zawsze pozwala mi wziąć głęboki oddech i na nowo przemyśleć moje własne podejście do fotografii. Właściwie co roku piszę dokładnie taką sama relację z Festiwalu. Co roku jestem tak samo zachwycony i tak samo wyjeżdżam z Festiwalu pełen nowych inspiracji, a to najlepszy dowód, że twórcy festiwalu wciąż trzymają taki sam, bardzo wysoki poziom. W tym roku udało mi się obejrzeć wszystkie pokazy, niektóre były po prostu dobre, inne wbiły mnie w fotel, na jednych zachwycałem się zdjęciami, na innych, najciekawsze były opowieści fotografów o tym jak pracują. Najbardziej czekałem na ostatniego gościa Festiwalu, na Emila Bilińskiego, jako że jego fotografie beauty, reklamowe, mody i aktu są najbliższe temu co sam robię. Na pewno bardzo dobrze zapamiętam jego opowieść o tym, jak fotografując sesje do Playboya w bardzo kiepskich warunkach pogodowych, przy niskiej temperaturze i padającym śniegu. Emil chcąc okazać solidarność z modelką, sam rozebrał się do t-shirta i marzł razem z z nią robiąc sesję. Bardzo spodobało mi się też jedno jego zdanie opowiadając o swoim podejściu do fotografowania: „Róbcie to z duszą i sercem”. To zdanie jest dla mnie podsumowaniem całego festiwalu. Nim zdążyłem podzielić się z wami moimi przemyśleniami o Festiwalu, już zajęły mnie przygotowania do następnego wyjazdu na Poznań Motor Show gdzie jechałem z ekipą Ferrari Katowice. Miałem tam fotografować niezwykle rzadki i wyjątkowy samochód, czyli LaFerrari, który przyjechał do Poznania prosto z Włoch, specjalnie z okazji siedemdziesięciolecia firmy Ferrari. Już przed wyjazdem byłem zestresowany tymi zdjęciami wiedząc, że będę miał góra kilka godzin i że wszystkie zdjęcia będę musiał zrobić na stoisku targowym, ponieważ samochód nie może nigdzie wyjechać. Z jakim kolorem kojarzy się wam Ferrari? To tak oczywiste, że aż nie ma sensu pytać. LaFerrari na wszystkich zdjęciach jakie widziałem wcześniej było czerwone, więc gdy zobaczyłem „mój” egzemplarz jeszcze na pace ciężarówki, o mało nie usiadłem z wrażenia. To LaFerrari było czarne czarne! W tym momencie mój poziom stresu z sięgną zenitu. Nie ma trudniejszego koloru samochodu do fotografowanie niż czarny. Nawet dysponując dobrze wyposażonym studiem, przystosowanym do fotografowania samochodów, zrobienie zdjęć czarnego Ferrari nie byłoby proste, a ja miałem do dyspozycji ograniczony czas, sprzęt i warunki tak naprawdę polowe. Żeby było jeszcze trudniej, okazało się że światła na hali wystawowej były tak silne, że nie byłem ich stanie przebić nawet wykorzystując pełną moc mojego Rangera i na karoserii odbijały się setki świetlnych punkcików. Wypróbowałem kilka sposobów oświetlenia i szybko zdałem sobie sprawę, że jedyne co jest mi wstanie pomóc,to biała podłoga, dzięki której mogłem stworzyć ładne bliki na karoserii. Mimo to fotografowanie było długie i wyczerpujące, a teraz czeka mnie postprodukcja, która może być nawet jeszcze trudniejsza. To zdjęcie jest zrobione na świetle zastanym A tu na flashu przy czasie 1/200s. Mimo to nadal widać reflektory, które odbijają się w karoserii. Po tych wszystkich trudach czekał też mnie deser, a mianowicie najnowsze Ferrari 812 Superfast, w przepięknym matowym lakierze. Fotografowanie tego samochodu, to była czysta, niczym nieposkromiona przyjemność. Nie przeszkadzał mi nawet fakt, że mogłem się nim zająć dopiero na drugi dzień, po jego oficjalnej premierze, gdy na stoisku kręciło się już dużo dziennikarzy, blogerów I oglądających. O ile nie byłem fanem F12 Berlinetta, to 812, która jest jego następcą, jest po prostu cudowna. Gdybym mógł, to spędziłbym kolejne trzy dni fotografując wszystkie jego detale. Premiera Ferrari 812 Superfast Wszyscy robili mu zdjęcia 🙂 Ferrari 812 Superfast Niestety musiałem w czwartek już wracać do Katowic i praktycznie nie zobaczyłem stoisk innych firm, poza tymi, które sąsiadowały z Ferrari. Nowe Volvo V90 i XC60 bardzo mi się spodobały, ale wciąż nie mogę się przekonać do wielkiego tabletu na desce rozdzielczej i braku fizycznych pokręteł, na przykład do klimatyzacji. Zajrzałem też na chwilę na stoisko Alfy Romeo, by przyjrzeć się Alfie Stelvio. O ile z zewnątrz jej linia nie jest zniewalająca, to wnętrze wyjątkowo przypadło mi do gustu, a wykończenia z prawdziwego matowego drewna wyglądają genialnie. Zerknąłem w przelocie na stoisko Astona Martina i z bardzo daleka na Jaguara. I to wszystko, musiałem wracać… Za rok zdecydowanie muszę tam pojechać na dłużej, a tymczasem czeka mnie postprodukcja… Ferrari Dziś, zgodnie z zapowiedzią, kolejna relacja z pracowni de Mehlem. Tym razem miałam okazję obserwować, jak przebiega proces powstawania torby - od a do z! Pamiętam, że kiedy pierwszy raz weszłam do pracowni, automatycznie nasunęło mi się skojarzenie z fabryką św. Mikołaja. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że będę mogła się przyglądać, jak "elfy" przygotowują tu prezent dla mnie :) Cały proces trwał bite 8 godzin. 2 godziny zajęło samo krojenie skór i podszewki. Szycie, klejenie, mocowanie dodatków to kolejne 6 godzin. Nigdy jakoś specjalnie nie zastanawiałam się nad tym, z ilu elementów składa się torba. Przód, tył, boki, rączki i wsio. A tymczasem okazało się, że to naprawdę skomplikowana układanka - w moim przypadku złożona z ponad 50 elementów. Ale po kolei. Najpierw musiałam się zastanowić, czego dokładnie chcę od mojej nowej torby. Ponieważ wszystkie torebki, które mam, są albo szare, albo czarne, albo brązowe, postanowiłam, że tym razem wybiorę jakiś mocny kolor - najlepiej róż albo czerwień. Wiedziałam, że na pewno torba musi być duża, nadawać się do noszenia w dłoni i na ramieniu, być zamykana na suwak (inaczej popadam w stany lękowe), mieć jasną podszewkę (w jednej torbie mam czarną i nigdy nic nie mogę w niej znaleźć), jedną komorę główną bez przegródki pośrodku (bo przegródka zamiast pomóc w utrzymaniu porządku, sprawia tylko, że mam dwa razy tyle szukania) oraz zamykaną zewnętrzną kieszeń na portfel (żeby nie trzeba było za każdym razem otwierać całej torby). Tyle moja teoria, ale przejdźmy do praktyki... Po przejrzeniu firmowego "menu" stwierdziłam, że idealny będzie model "Laura Sport" (na zdjęciu).Z kolorami postanowiłam poszaleć ile wlezie i ostatecznie zdecydowałam się na trzy: czerwień, brąz i wybrałam, skóry też, no to myślę: do roboty! O nie, nie ma tak łatwo. Najpierw trzeba wszystko dokładnie rozpisać - kolory poszczególnych elementów, nici, uwagi, dodatki teraz można przejść do przykłada tekturowe szablony tak, aby powstało jak najmniej nic się nie przesuwało, skórę przyciska ołowianym Półtorej godziny później wszystkie elementy są wreszcie jeszcze podszewkę i chyba możemy już szyć?Nie tak szybko. Najpierw trzeba ściąć brzegi, żeby ułatwić podwijanie i się to za pomocą specjalnej maszyny - tzw. ciasteczka? Nie, zaczynamy od charakterystycznego dla de Mehlem breloka w kształcie serca. Takich standardowych elementów nie wycina się ręcznie, tylko przykłada gotowe foremki i wyciska prasą (o nacisku 8 ton!). Ten drobiazg składa się aż z 5 warstw: 2 warstw skóry, 2 warstw pianki oraz specjalnej krawędzie skórzanych elementów ładnie wyglądały, maluje się je specjalnymi roboty, bo trzeba pomalować wszystkie i to z każdej przygotowujemy podszewkę komory głównej. Podwijamy brzegi, zaznaczamy miejsca szwów......przyklejamy lamówki, przygotowujemy klapkę zapinaną na magnes (do przegródki na komórkę)......i odciskamy srebrne logo na naszywce, która znajdzie się na jednej z podklejeniu (które zapobiega przesuwaniu podczas szycia) wszystkie elementy podszewki trafiają w sprawne ręce pani Małgosi......która naszywa kieszonki, lamówki, dodaje od spodu materiał usztywniający......i wreszcie wszywa zamek komory głównej wraz z kontrastowym granatowym tym czasie brzegi blatów torebki smaruje się klejem, podwija i przytłukuje maleństwami też trzeba się zająć - podwinąć, przytłuc i w końcu przedniego blatu przyczepiamy blaszkę z logiem, następnie wszywamy zamek i podszewkę wygląda prawie gotowy przód mojej torby. Tył identycznie, tyle że bez pani Aneta przygotowuje sprzączki. Najpierw skleja i docina poszczególne elementy. Potem robi otwory i wkłada do nich przygotowane wcześniej cienkie paseczki, tzw. wsuwki (dla mnie na tym etapie wygląda to jak minisandałki). Następnie zakłada klamerki, składa kawałki skóry na pół, skleja i krok to przyszycie granatowych wstawek i zrobienie na dole przyszywamy sprzączki i zszywamy dolne brzegi przodu i tyłu wzdłuż szwów smarujemy klejem i dociskamy do nich wewnętrzne brzegi przód już mamy, tył też, a więc czas na "boczki". Najpierw pani Agnieszka wytłacza na nich firmowe trzeba zrobić zaszewki...[w tym miejscu padła mi bateria w aparacie i dalej cykałam pożyczonym, którego obsługa - jak widać - nieco mnie przerosła]...i w końcu wszyć boczki tam, gdzie ich miejsce. Torba nabiera kształtu, a ja już zaczynam przebierać nogami!Teraz wszywamy przygotowaną wcześniej podszewkę komory głównej (tę z małymi kieszonkami) i boczne uchwyty na właśnie, paski. Z nimi też jest sporo zabawy. Dla wzmocnienia w środku umieszcza się kawałki sznurka. Następnie skleja się ze sobą dwie części, dociska, docina końce, zszywa, mocuje karabińczyki, robi dziurki i ponownie maluje zapominajmy też o ozdobnym chwościku do przedniej tylko wyczyszczenie brzegów z nadmiaru kleju, ostatnie "malarskie" poprawki......przypięcie rączek, zamocowanie tzw. "demehlemek" (czyli skórzanych końcówek) do zamka komory głównej i tylnej kieszeni......et VOILA! :) Torba jest gotowa, a mnie zatyka z wrażenia. Wyobrażałam sobie mniej więcej, jak to wszystko będzie wyglądało, ale efekt po prostu mnie znokautował. Do domu wracałam już oczywiście z moją nówką (i wielkim bananem na twarzy). Nie wiem, czy mi się tylko zdawało, czy rzeczywiście oglądały się za nią wszystkie mijane kobiety. Zresztą zrobiła wrażenie nie tylko na nich. Na moje "I co?" Dzióbek bez namysłu odparł: "Ferrari!" Trudno się nie zgodzić - i kolor, i klasa chyba porównywalna ;) Nic tylko rozpuścić włosy, wystawić łokieć i w drogę! Kategoria: Felietony - 24 maj 2019 Samochody Ferrari są szybkie, zwinne i nieziemsko luksusowe - to wie każdy. Poznaj 16 ciekawostek o Ferrari, których prawdopodobnie nie znałeś. 1. Enzo Ferrari pozostał blisko rodzinnego domu Enzo Ferrari, słynny kierowca, który założył zarówno zespół wyścigowy Scuderia Ferrari, jak i markę produkującą samochody - Ferrari urodził się w 1898 roku w Modenie. Mimo iż przebył tysiące kilometrów, podróżując ze swym zespołem po całym świecie, to jego serce i firma pozostały w Modenie oraz pobliskim Maranello. Dzisiaj główna siedziba Ferrari znajduje się właśnie w Maranello - miejscowości zamieszkanej przez tyle samo osób, co Radzionków (ok. 17 tys.). W Maranello znajduje się też niesamowite Museo Ferrari - muzeum dedykowane marce. 2. Logo Ferrari z wierzgającym koniem to ukłon w stronę włoskiego pilota I WŚ Logo Ferrari jest jednym z najsłynniejszych symboli motoryzacyjnych na całym świecie. Znajdziemy je nie tylko na masce aut z Maranello, lecz także na perfumach, meblach i odzieży. Historia powstania logo sięga czasów I Wojny Światowej, podczas której znakomity pilot Francesco Baracca szybko stał się bohaterem narodu. Namalował on na swoim samolocie czarnego, wierzgającego konia, który miał przynieść mu szczęście. Niestety, tuż przed końcem I WŚ, w roku 1918 samolot Baracci został zestrzelony, a on sam zginął. Przeżyła jednak jego historia, którą postanowił upamiętnić Enzo Ferrari. Pięć lat po tragicznym wypadku poznał on rodziców asa przestworzy. Ojciec pilota podpowiedział Ferrari, by umieścił on wierzgającego, czarnego konia na logo marki Ferrari. Obiecał, że przyniesie mu szczęście. Enzo dodał od siebie żółty kolor tarczy - symbolizujący Modenę. Logo używano na początku w autach wyścigowych, które Scuderia Ferrari przygotowywała dla Alfy Romeo. W 1932 roku Alfa zgodziła się odstąpić logo samochodom z Maranello. Auto Avio Costruzioni 815, fot.: Roberto Ferrari / Wikimedia Commons / CC BY-SA 3. W wyprodukowaniu pierwszego Ferrari przeszkodziła II WŚ Enzo Ferrari rozpoczął swą karierę wyścigową jako kierowca CMN (Costruzioni Meccaniche Nazionali) w roku 1919 roku i niedługo później przeszedł do Alfy Romeo, gdzie został mianowany szefem działu wyścigowego Alfa Corse. Dwadzieścia lat później postanowił otworzyć własny zespół - w 1940 roku wyprodukował dwa auta 815 Auto Avio Costruzioni, które nie były jeszcze oficjalnymi Ferrari. Wyprodukowanie pierwszych Ferrari przerwał niestety wybuch II Wojny Światowej, podczas której fabryka Ferrari w Maranello została zbombardowana. Po tych nieszczęśliwych zdarzeniach pierwsze oficjalne Ferrari zaprezentowano w 1945 roku - był to model V12 125S. Replica di una Ferrari 125 S, fot. Aiace90 [Public domain] / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4. Pierwszy model Ferrari wyprodukowano w zaledwie dwóch egzemplarzach Ferrari 125S z silnikiem o pojemności 1,5 litra powstało w zaledwie dwóch egzemplarzach. Zadebiutowało w zawodach na torze Piacenza 11 maja 1947 roku. Zaledwie dwa tygodnie później kierowca Ferrari, Franco Cortese, zwyciężył nim w Grand Prix Rzymu. Było to jedno z sześciu zwycięstw, które zdobyło Ferrari na 13 możliwych wyścigów. Niestety, żadne z dwóch powstałych Ferrari 125S nie zachowało się do dziś. Części aut wykorzystano do produkcji kolejnych modeli Ferrari. 5. Klasyczny, czerwony kolor Ferrari nie był pierwszym wyborem firmy Dzisiaj Ferrari można zamówić w dowolnym kolorze, od jasnożółtego (Giallo Modena), po szary metalik (Grigio Alloy), aczkolwiek początkowo każdy z modeli Ferrari był czerwony (Rosso Scuderia). Wybór tej barwy nie był jednak decyzją Enzo Ferrari. Czerwony był kolorem, który został wybrany przez FIA (Fédération Internationale de l’Automobile) jako oficjalna barwa Grand Prix Włoch. Co jednak ciekawe, obecnie stanowi on zdecydowanie najczęściej wybierany kolor przez osoby nabywające nowe Ferrari (stanowi aż 45% wszystkich sprzedawanych aut). 6. Ferrari prawie w całości należy do Fiata W 1969 roku Enzo Ferrari sprzedał 50% udziałów firmy grupie Fiata, by uzyskać niezbędny do przetrwania firmy zastrzyk kapitału. W roku swojej śmierci, Enzo Ferrari wraz z synem sprzedali Fiatowi kolejne akcje, zachowując sobie jedynie 10% własności marki. Obecnie więc w rękach Fiat Chrysler Automobiles leży blisko 90% akcji Ferrari. 7. Możesz spersonalizować swoje nowe Ferrari Ferrari Tailor Made to program dla tych klientów, którzy chcą spersonalizować każdy element swojego Ferrari. Szyte na miarę auta to kontynuacja programu FTM z lat pięćdziesiątych, kiedy to każdy nabywca Ferrari mógł dopasować swój samochód do własnych preferencji - w szczególności pod względem doboru materiałów, skór, drewna, kolorów i innych elementów wykończenia. Dzisiaj wybór jest ogromny, a wyszukiwaniem najbardziej ekskluzywnych dodatków zajmuje się dział Ferrari Design. Dostępne są trzy bazy Tailor Made - Scuderia (samochody wyścigowe), Classica (nowoczesne podejście do kultowego Ferrari GT) oraz Inedita (innowacyjne i gotowe do użycia kombinacje). Oczekiwanie na Ferrari spersonalizowane w Ferrari Tailor Made wynosi około dwóch lat. Swoje własne Ferrari zaprojektowali między innymi Eric Clapton i golfista Ian Poulter. 8. Kierowcy Ferrari wygrali więcej niż profesjonalnych wyścigów samochodowych Pierwsze zwycięstwa w 1947 były dobrym znakiem na przyszłość. Według marki, Ferrari zgarnęło więcej niż 5000 trofeów na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Najważniejsze z nich obejmują - 16 tytułów mistrzowskich F1, 15 mistrzów konstruktorów, 9 zwycięstw w wyścigu Le Mans, 8 w Mille Miglia, 7 w Targa Florio i ponad 200 grand prix w F1. Ferrari Store, Barcelona Airport, fot. Andy Mitchell / Wikimedia Commons / CC BY-SA 9. Udzielanie licencji i merchandising to duża część działalności Ferrari Tak jak wspominaliśmy już wcześniej - Ferrari to o wiele więcej, niż samochody. 30 oficjalnych placówek Ferrari na całym świecie sprzedaje corocznie produkty o wartości około 1,5 miliarda dolarów. W sklepach można znaleźć logowaną odzież, zegarki, okulary przeciwsłoneczne, buty, obudowy do telefonów, meble, perfumy, gadżety i wiele, wiele innych. Dostępne są też oczywiście oficjalne modele samochodów Ferrari. Nie myśl jednak, że są to tanie rzeczy - model F1 Ferrari w skali 1:18 kosztuje około 700 USD. Dostępne są na szczęście nieco tańsze pamiątki, w cenach od 60 do 130 USD. 10. Plany zmniejszenia liczby produkowanych aut nie przetrwały zbyt długo W 2013 roku Ferrari zdecydowało, że coroczna produkcja zbyt wielu aut nie leży w najlepszym interesie firmy. W celu zapobieżenia ewentualnemu spadkowi zainteresowania produktem, roczna produkcja miałaby być ograniczona do zaledwie egzemplarzy. Wieloletni prezes Ferrari, Luca di Cordero Montezemolo twierdził, że ekskluzywność Ferrari jest podstawą wartości ich samochodów. Wypuszczenie zbyt wielu aut na rynek miało jego zdaniem tę ekskluzywność zmniejszyć. Montezemolo był prezesem Ferrari tylko do 2014 roku, a wraz z jego odejściem firma podjęła decyzję o zwiększeniu produkcji do około Ferrari rocznie. 11. W Abu Dhabi znajduje się Park Ferrari z rollercoasterem Formuły 1 Ferrari otworzyło swój pierwszy park tematyczny Ferrari World w 2010 roku w Abu Dhabi. Noszący miano największego tematycznego parku rozrywkowego wewnątrz, oferuje odwiedzającym cztery ekstremalne kolejki i mnóstwo innych atrakcji. Wszystko w nim jest inspirowane drużyną Ferrari Scuderia w Formule 1. Największą atrakcją Ferrari World jest kolejka Formula Rossa - najszybszy na świecie rollercoaster osiągający prędkość blisko 240 km/h. W Abu Dhabi odbywają się także przejażdżki Ferrari - podobnie jak u nas, w Jeśli jesteś zainteresowany jazdą Ferrari F430 lub Ferrari 458 Italia, sprawdź naszą ofertę przejazdów supersamochodami. 12. Ferrari nigdy nie oferowało napędu na przód/4x4 w dwumiejscowych modelach Żadne z dwumiejscowych Ferrari nie miało napędu na przód, ani cztery koła - zawsze na tył. Jest to istotna różnica w porównaniu z Lamborghini, Porsche, etc. Każde sportowe i wyścigowe Ferrari miało napęd na tylną oś. Napęd na cztery koła oferowało czteromiejscowe Ferrari FF, a tradycję tę kontynuowały modele GTC/4 Lusso. Ferrari używa niezwykle zaawansowanego systemu kontroli trakcji, by zapewnić poziom bezpieczeństwa i przyczepności na poziomie aut napędzanych na cztery koła. 13. Ferrari nigdy nie stworzyło SUV-a... aż do teraz W porównaniu do swoich rywali (Lamborghini, Maserati, Porsche, Bentley) Ferrari najdłużej pozostawało wierne koncepcji tworzenia tylko szybkich samochodów sportowych. Ferrari istnieje na rynku od ponad 70 lat i od początku twierdziło, że nigdy nie nie wyprodukuje czterodrzwiowego sedana. Upartość Włochów pokonał jednak rynek i klienci, którzy oprócz osiągów cenią sobie wygodę i luksus. W 2020 roku zadebiutowała czterodrzwiowa Roma, a w 2021 roku ujrzymy pierwszego SUV marki Ferrari - hybryda plug-in o nazwie Purosangue. 14. Ferrari to marka popularna wśród celebrytów i sportowców Kiedy ktoś staje się sławny, zaczyna zarabiać zwykle o wiele więcej, niż przeciętny człowiek. Im bardziej znany, tym więcej pieniędzy zarabia. Wśród wielu bogaczy znajdują się osoby, które uwielbiają szybkie, sportowe samochody. Dla wielu z nich Ferrari jest samochodem marzeń, dlatego też decydują się na kupno auta tej marki od razu, gdy je na nie stać. Wśród właścicieli Ferrari można wymienić Lindsay Lohan, Kim Kardashian, Justina Biebera, Davida Beckhama, Paris Hilton, Nicolasa Cage’a, Ashton Kutcher, Eddie Murphy, Simon Cowell, Robert Lewandowski i Joanna Krupa. Lista jest naprawdę długa! Gwiazdy kochają jazdę Ferrari. Ferrari 250 GTO GT, fot.: Marty B / flickr / CC BY-SA 15. Najdroższy samochód świata - Ferrari 250 GTO z 1963 roku Najlepszym sposobem na poznanie wartości samochodu jest wystawienie go na aukcję i przekonanie się o tym, jak dużą są w stanie zaoferować za jego kupno potencjalni nabywcy. Kiedy Ferrari 250 GTO Berlinetta zostało wystawione na aukcję w Pebble Beach Concours s’Elegance w 2014 roku, uzyskało cenę 38,1 milionów dolarów. Jeśli myślisz, że to bardzo wysoka suma, to sprawdź, za ile sprzedano takie samo Ferrari rok wcześniej. Według Motor Sport, anonimowy nabywca zapłacił za nie 52 miliony dolarów. 16. 400-tne Ferrari Enzo trafiło do… papieża Nie zawsze musisz dysponować wielką fortuną, by zostać właścicielem Ferrari. Jak się okazuje, innym sposobem na wejście w posiadanie auta z wierzgającym koniem jest bycie papieżem. To oczywiście z przymrużeniem oka, gdyż papież Jan Paweł II złożył autograf na samochodzie i postanowił wystawić swój upominek na aukcję charytatywną. Zysk ze sprzedaży Ferrari Enzo trafił do ofiar Tsunami na Oceanie Indyjskim w 2004 roku. Ferrari to marka ciesząca się popularnością i ogromnym uznaniem na całym świecie. Jeśli chcesz przejechać się autem producenta z Maranello, sprawdź naszą ofertę jazdy Ferrari F430 lub Ferrari 458 Italia. Komentarze

jak to jest zrobione ferrari