🎊 Lezy Na Nim Gruzja I Armenia
nad nim leży Wenecja, Split ★★★ LUBARTÓW: miasto nad Wieprzem ★★★★ bachaku1: KRASNOBRÓD: miasto nad Wieprzem ★★★★ bachaku1: KRASNYSTAW: miasto nad Wieprzem ★★★★ bachaku1: OBIEŻYSMAK: krasnal, leży brzuchem do góry na talerzu we Wrocławiu ★★★★★ Ger-Kaz: ZAKAUKAZIE: leży na nim Gruzja i Armenia
leży nad nim Kowno ★★★ PARSĘTA: rzeka, nad którą leży Kołobrzeg ★★★ SPAWACZ: człowiek w masce ★★★★ sylwek: UŚMIECH: wygięcie na masce ★★★★ sylwek: OBIEŻYSMAK: krasnal, leży brzuchem do góry na talerzu we Wrocławiu ★★★★★ Ger-Kaz: LAKIER: leży na deskach ★★★ ZAKAUKAZIE: leży na nim Gruzja
poniżej przedstawiamy podstawowe informacje z zakresu przetwarzania danych dostarczanych przez Ciebie podczas korzystania z naszych serwisów. Klikając w przycisk "Przejdź do serwisu", wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych przez naszych partnerów reklamowych (750) dla celów opisanych
Siły zbrojne Azerbejdżanu rozpoczęły "operację antyterrorystyczną" w separatystycznym regionie Górskiego Karabachu, zamieszkanym głównie przez ludność ormiańską - przekazano w
leży nad nim Awinion ★★★ EUROPA: w jej środku leży Polska ★★★ HUDSON: rzeka, u kórej ujścia leży Nowy Jork ★★★ NIEMEN: leży nad nim Kowno ★★★ DRAWSKO: jezioro, przy którym leży Czaplinek ★★★ IGLIWIE: leży pod modrzewiem ★★★ NARZUTA: w ciągu dnia leży na łóżku ★★★ PARSĘTA: rzeka, nad
Wstęp Położone na skrzyżowaniu Europy i Azji, Gruzja, Armenia i Azerbejdżan to trzy różne kraje, które łączy wiele podobieństw, ale i różnic. Mają bogatą historię, pełną miłości i nienawiści, którą można odczytać z krajobrazów, budowli i kultury. Gruzja: Kraina Win i Szczytów Kraina Win Gruzja jest uznawana za miejsce, w którym narodziło się winiarstwo. Przeklęty
O programie Gruzja ze Swanetią 12 dni. Dla tych, którzy w sercach mają góry, ale cenią też komfort podróżowania i niespieszne tempo. Ruszymy szlakiem najwyższych szczytów Gruzji, ale ze stosownej perspektywy, dostępnej dla każdego! W cenie jest wszystko, m.in.: bezpośredni przelot LOT-em na Warszawa-Tbilisi-Warszawa, komfortowe
Gruzja leży na obszarze dwóch zlewisk: Morza Czarnego na zachodzie i Kaspijskiego na wschodzie. Na zachodzie największe rzeki to Rioni, Inguri i Kodori, które spływają do Morza Czarnego . Na wschodzie główną rzeką kraju jest Kura, która wraz z Alazani i innymi dopływami uchodzi do Morza Kaspijskiego .
Znakomitą opcją na niedrogie, szybkie przekąski są ponadto lokalne piekarnie – sycące placki chaczapuri kupicie tu już od 2,50 GEL. Nasza piekarnia gruzińska Nodaris Puri w Toruniu. Gdy jedziecie do Gruzji na samodzielnie zorganizowany wyjazd, potrzebną ilość pieniędzy na jedzenie jest więc dość łatwo obliczyć.
3uNC2aU. „Magiczne Zakaukazie”, czyli Gruzja i Armenia to nasz cel podróży na wakacje 2015 (dokładnie 20 lipca – 1 sierpnia). Trekking w pięknych i majestatycznych górach Kaukazu Południowego (przede wszystkim ten w okolicach Ushguli i kilkugodzinny pod kościółek Cminda Sameba pod Kazbekiem, 5047 m – perełka wyjazdu!), kąpiel w Morzu Czarnym, kosztowanie lokalnych gruzińskich win (a także lokalnego bimbru zwanego „chacha”:), koniaku Ararat czy wina z granatów), zwiedzanie kilkusetletnich monastyrów i wyjątkowy klimat postkomunistyczny (ogromne opuszczone zakłady, dziurawe drogi, krowy chodzące po drogach wymijane przez Łady i Wołgi, biedni i prości, ale za to bardzo gościnni ludzie, postkomunistyczne bloki…) to tylko niektóre z atrakcji wyjazdu. Ogromna różnorodność, zmieniające się krajobrazy, przyroda, fascynująca historia i kultura, tym zwabił nas ten region będzie przez nas niezapomniana też z innego powodu. Wybraliśmy się tam z Klubem Podróżników „Soliści”, którzy świetnie zorganizowali cały wyjazd (w końcu naprawdę się wyłączyłem i odpocząłem…), a jednocześnie mieliśmy przyjemność zwiedzania w aktywnym stylu i imprezowania w 16-os. grupie młodych, otwartych, świetnych ludzi i nawiązania nowych przyjaźni:)Wiele lat po wojnie z 2008 roku Gruzja, wcześniej omijana szerokim łukiem, otworzyła się na turystykę i staje się coraz bardziej popularnym kierunkiem. Armenia widocznie mniej rozwinięta, wciąż z dużymi wpływami rosyjskimi, zachwyca historią ( pierwszy chrześcijański kraj z katedrą z 301 r.!, liczne zabytkowe klasztory wpisane na listę UNESCO, starożytne świątynie, trudna historia narodu Ormian) i surowymi górzystymi pejzażami. Podróżując przez te kraje nie da się nie zauważyć, że są one mocno doświadczone wojnami, a przy tym wciąż zacofane (do 1991 r. stanowiły część ZSRR). Niektóre regiony widnieją na mapach jako sporne i autonomiczne: Abchazja i Osetia w Gruzji, gdzie podobnie jak na Ukrainie ma swój udział Rosja czy Górny Karabach w Armenii, która wciąż jest w stanie wojny z w Gruzji i Armenii jest bardzo upalne (głównie klimat podzwrotnikowy, temp. powyżej 30 a nawet 35 st. C, Kaukaz zatrzymuje północny chłód). Wycieczka w tym okresie to z jednej strony najlepszy czas na wypoczynek nad Morzem Czarnym i wędrówki górskie, a z drugiej wysoki sezon – trochę więcej turystów (choć i tak niewiele) oraz wyższe ceny noclegów (nie ma też wiele dostępnych). Dobrym kompromisem wydaje się być objazdówka w okresie maj-czerwiec (śnieg na górach i kwiaty) lub wrzesień-październik (kolory jesieni, winobranie), kiedy wciąż jest ciepło, ale nie upalnie. Są to kraje stosunkowo tanie – zakupy i jedzenie w knajpach tańsze niż w Polsce, podobnie atrakcje, a ceny noclegów w prywatnych kwaterach i hostelach to koszt rzędu 30-40 zł/os. My spaliśmy właśnie u Gruzinów, co bardzo polecam zwłaszcza w górach i Kachetii, aby poczuć klimat (w miastach hostele), mieliśmy opcje ze śniadaniami, a na kolacje chodziliśmy do lokalnych knajp, gdzie przy suto zastawionym stole spróbowaliśmy tradycyjnych potraw. Niedrogie są również bilety lotnicze, ok. 150-250 zł w dwie strony z Katowic lub Warszawy. Co do transportu na miejscu to królują marszrutki (minibusy) między większymi miejscowościami i atrakcjami turystycznymi, my akurat z racji zorganizowanej objazdówki mieliśmy zapewnionego busa z gruzińskim kierowcą, dzięki czemu udało nam się odwiedzić bardzo wiele miejsc. Przejechaliśmy łącznie 3200 km! z czego część ciężko i drożej byłoby pokonać marszrutkami. Można też wynająć własne auto, ale wtedy polecam zaopatrzyć się w dobre mapy, przygotować się na „specyficzną” kulturę jazdy i krowy spacerujące jakby nigdy nic po ulicy, a także pamiętać o obowiązkach z na przejściu granicznym z Armenią (trzeba mieć potwierdzenie notarialne z wypożyczalni, a dodatkowo opłacić dokument za podwójne przekroczenie granicy i ubezpieczenie auta).Nasza ekipaTrasa wycieczki „Gruzja i Armenia lato 2015”Plan wycieczki „Gruzja i Armenia lato 2015”:Dzień 1 – Lot Katowice –Kutaisi(23:25-4:50, przelot ok. 3 godz., czas lokalny to czas polski +2 godz.)Dzień 2 – Mestia i UshguliPo przylocie od razu wsiadamy w busa i jedziemy do Swanetii, najwyżej zamieszkałego regionu kraju, otoczonego szczytami głównego pasma Wielkiego Kaukazu sięgającymi nawet ponad 5000 m Po granicy rosyjskiej znajduje się Elbrus, uważany przez alpinistów za najwyższy szczyt Europy – 5642 m. Jeden z najpiękniejszych regionów Gruzji z licznie występującymi lodowcami, a także z zachowanymi do dzisiaj unikalnymi tradycjami miejscowej ludności. Prócz imponujących widoków górskich Swanetia znana jest z charakterystycznych budowli – średniowiecznych wież mieszkalno-obronnych, które służyły Swanom zarówno za warownie jak i domy. Stolicą regionu i centrum wypadowym na trekking we wciąż dzikie góry otaczające urokliwą dolinę (pierwsza droga została tu wybudowane dopiero w 1937 r.! wcześniej używano wyłącznie zwierząt jucznych i sań), jazdę konną czy wycieczki do Ushguli jest Mestia, tu też mamy nasz pierwszy nocleg. Na miejscu obrazki jak na zdjęciach. Rano wśród wież snuje się mgła, która później unosi się i zmienia w chmury, a nocą wszystkie wieże są podświetlone. Tworzy to jedyny w swoim rodzaju tego samego dnia, po południu, udajemy się tu Ushguli (Uszguli), która jest uważana za najwyżej położoną osadę Europy. Wioska znajduje się na wysokości ok. 2200 m i słynie z trzykondygnacyjnych zabytkowych wież mieszkalno-obronnych, zamieszkałych przez te same rody od XII w. Do dziś przetrwało ich tutaj aż ponad 200 (lista UNESCO). Można się tu dostać tylko autami 4×4 lub marszrutkami, gdyż nie ma asfaltu, a sama podróż jest długa i ciężka ze względu na liczne zakręty i wertepy (pokonanie odcinka 45 km w jedną stronę zajmuje ok. 2 godziny). Niewątpliwie jednak warto, bo widoki są niezapomniane, warto również przejść się uliczkami tej średniowiecznej osady (niewiele się tu zmieniło…) i wspiąć się na łąkę na wzgórzu, aby w pełni doświadczyć wdzięku tego miejsca i widoku na wysoki Kaukaz. Nieopodal Ushguli znajduje się najwyższa góra Gruzji Szchara, która wznosi się na wysokość 5068 m konkurować ze Swanetią mogą tylko Tuszetia i Chewsuretia – tam góry są równie piękne, a turystów znacznie mniej. Kiedyś pewnie sprawdzimy:) Droga do Mestii Mestia Wieze w Mestii Kosciolek w Mestii Spacer po Mesii Panorama Ushuli i gor Uszguli Klimat Ushguli Panorama Ushguli Relaks w UshguliDzień 3 – Trekking w Mestii i BatumiOkolice Mestii są wprost stworzone do górskich wędrówek. Z miasta wiedzie wiele tras, a my z racji ograniczonego czasu wybieramy się na kilkugodzinny trekking na szczyt zwieńczony krzyżem, górujący nad Mestią. Po drodze świetne panoramy! Mając więcej czasu koniecznie trzeba wybrać się na 10 km trekking doliną pod czoło lodowca spływającego z masywu Uszby 4700 m (zwana „Matterhornem Kaukazu”).Następnie wyruszamy do Batumi, znanego kurortu nad Morzem Czarnym zlokalizowanego w Adżarii, małym autonomicznym regionie na południowym zachodzie Gruzji, przy granicy z Turcją. W ciągu kilku godzin jazdy zjeżdżamy z wysokości ośnieżonych gór do subtropikalnych plaż. Sama miejscowość jak i jej kamienisto-żwirowe plaże nie są zbyt interesujące, ale przystanek tutaj pozwolił się zrelaksować i pokazywał różnorodność Gruzji. Polecam nocne spacery wzdłuż brzegu morza lub promenadą z palmami i małe lokalne tawerny. Nocujemy w Batumi. Mestia rano Trekking pod gore z krzyzem w Mestii Panorama Mestii Plaza w Batumi Kapiel w Morzu Czarnym w Batumi Batumi noca Zachod slonca w BatumiDzień 4 – Sarpi, Gonio, Jaskinia Prometeusza i KutaisiTen dzień po śniadaniu rozpoczynamy od kąpieli i relaksu na plaży w Sarpi, tuż przy przejściu granicznym, która jest otoczona zalesionymi zboczami schodzącymi prosto do morza. Jest tu zdecydowanie czystsza woda niż w Batumi (w którym jest duży port) i niewielu turystów. Następnie zwiedzamy rzymską twierdzę Gonio, gdzie wciąż trwają prace archeologiczne (ponoć na jej terenie ma się znajdować grób świętego Macieja, jednego z dwunastu apostołów) oraz jeden z największych i najbogatszych w różnorodne gatunki ogrodów botanicznych na świecie. Jeśli brakuje czasu można te dwa punkty szczerze mówiąc odpuścić:)W dalszej kolejności kierujemy się w stronę Kutaisi, a konkretnie do Jaskini Prometeusza, odkrytej w 1984 r., bajkowo oświetlonej i bogatej w formy skalne. Ciekawą opcją wydaje się odwiedzenie rezerwatu Sataplia, w którym również znajduje się jaskinia, a także skamieniałe odciski śladów dinozaurów. Dzień kończymy zwiedzaniem Kutaisi, gdzie nocujemy, a właściwie wyłącznie monastyrów Gelati i Bagrati wpisane na listę UNESCO. Pierwszy z nich wybudowany w 1106 r. na polecenie Dawida IV Budowniczego (jednego z najważniejszych władców gruzińskich i kaukaskich) przez wiele lat był jednym z głównych kulturalnych i intelektualnych ośrodków w Gruzji (pięknie zachowane freski z XII w.), druga to katedra Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego, najcenniejsza budowla sakralna miasta. Samo postkomunistyczne miasto Kutaisi – drugie co do wielkości w Gruzji – jest mało interesujące, ma za to ciekawą historię. W mitologii greckiej występuje jako Ai, miasto w Kolchidzie, do którego wybrał się Jazon i Argonauci po złote runo. Plaza w Sarpi Twierdza Gonio Jaskinia Prometeusza Monastyr Gelati Monastyr Gelati w srodku Monastyr Bagrati w Kutaisi Kolacja w Kutaisi Chaczapuri na kolacji w KutaisiDzień 5 – Kanion Okaste i Gruzińska Droga WojennaWcześnie rano udajemy się do Kanion Okatse, gdzie znajduje się dosyć nowa atrakcja turystyczna, czyli możliwość przespacerowania się mostkiem zawieszonym nad przepaścią. Niesamowite widoki, adrenalina. Zdecydowanie jest to atrakcja warta polecenia. Do mostku można dostać się jeepem 4×4 za dodatkową opłatą bądź pieszo szlakiem. Następnie czekała nas długa droga do Kazbegi, stąd skorzystaliśmy z „czasoprzyspieszacza”, czytaj gruzińskiego wina:)Od Tbilisi aż do rosyjskiego Władykaukazu ciągnie się przez 208 km Gruzińska Droga Wojenna, nazywana tak ze względu na militarne znaczenie dla przerzutu wojsk rosyjskich. To główny szlak przecinający w poprzek Wielki Kaukaz i od starożytności był wykorzystywany przez armie (np. rzymskie, perskie, mongolskie), kupców a nawet całe ludy wędrujące między Azją i Europą. Wzdłuż GDW można podziwiać piękne widoki wiecznie ośnieżonych gór i zielonych dolin, wspaniałe zabytki ( Ananuri), w tym wiele zachowanych do dzisiaj budowli obronnych i świątyń. Kilka kilometrów za Gudauri (ośrodek narciarski) znajduje się najwyżej położony punkt drogi – Przełęcz Krzyżowa, wys. 2379 m Zatrzymujemy się również przy Pomniku „przyjaźni” gruzińsko-rosyjskiej (świetny punkt widokowy), co ciekawe taka to „przyjaźń”, że tylko Gruzja otworzyła granicę dla Rosji, w drugą stronę nie jest już tak docelowym jest przepięknie położona miejscowość Stepancminda (dawne Kazbegi), gdzie nocujemy w prywatnej kwaterze z widokiem na chyba najpiękniej na świecie położony kościół Cminda Sameba (Świętej Trójcy), nad którym góruje majestatyczny szczyt Kazbek (5033 m według mitów gruzińskich, to właśnie do tej góry przykuty był Prometeusz). Kanion Okatse Dlugi most w Kanionie Okatse Monastyr na GDW Gruzinska Droga Wojenna Monastyr na Gruzinskiej Drodze Wojennej Pomnik przyjazni gruzinsko rosyjskiej Pomnik przyjazni rosyjsko gruzinskiej Panorama z Przeleczy Krzyzowej Widok na kosciolek i Kazbek z miejscowosci StepancmindaDzień 6 – Trekking do kościółka pod Kazbekiem i TbilisiRano udajemy się na ok. godzinny trekking najkrótszą stromą trasą pod kościółek, a w zasadzie prawosławny klasztor Cminda Sameba (Świętej Trójcy, Gergeti), zbudowany na wzgórzu na wysokości 2170 m w XIV w. Do środka klasztoru można wejść tylko po przepasaniu się zakrywającym nogi materiałem, a kobiety dodatkowo z nakryciem głowy. Można je bezpłatnie pożyczyć na miejscu. Widoki tutaj są jednymi z najpiękniejszych w Kaukazie, a ten na klasztor na tle gór, znajduje się na większości zdjęć i pocztówek z Gruzji. Jest też możliwość wjechania tutaj samochodem terenowym lub wejścia łagodniejszym szlakiem, ale polecam trasę pieszą. Udało nam się trafić na ładną pogodę (mieliśmy duże szczęście, bo często zbierają się tu chmury), dzięki czemu mogliśmy podziwiać panoramy i górę Kazbek w całej okazałości. Dalej czekał nas marsz w kierunku przełęczy na 2920 m i stacji meteorologicznej, gdzie wspinający się na Kazbek nocują i aklimatyzują do wysokości, skąd rozpościera się wspaniały widok na lodowiec Gergeti i Kazbek. My niestety z racji ograniczonego czasu dotarliśmy na wysokość ok. 2600 m (wg komórkowego GPSa:)), ale za później wybraliśmy się jeszcze pod wieczorem dojeżdżamy do Tbilisi, tu mamy dwa noclegi w hostelu, ale jeszcze przed pójściem spać udajemy się wieczorny „obchód” miasta. Trekking pod Kazbek Widok na kosciolek Cminda Sameba i Kazbek Kazbek Cminda Sameba Dalszy trekking pod Kazbek W tle kosciolek Cminda Sameba Widok na kosciolek Swietej Trojcy z wysoka Kazbek przyblizenie W drodze na Kazbek Wodospad w okolicach Kazbegi Ostatni widok na Kazbek wieczoremDzień 7 – Zwiedzanie TbilisiTbilisi jest nazywane perłą Kaukazu. Stolica Gruzji jest jednym z najstarszych miast na świecie, malowniczo położona, z widocznymi wpływami orientalnymi i europejskimi. Większość atrakcji znajduje się w Starym Mieście, spośród których warto odwiedzić: Twierdzę Narikala (ruiny cytadeli zbudowanej w 360 roku przez Persów, rozbudowanej w XVI wieku przez Turków i zrujnowanej w XIX wieku przez trzęsienie ziemi) z monumentalnym pomnikiem Matki Gruzji (Kartlis Deda, która w jednej dłoni trzyma wino dla przyjaciół a w drugiej miecz na wrogów), gdzie można wjechać kolejką linową sprzed Mostu Pokoju i podziwiać panoramę miasta, Katedra Sioni z VI w. (jedna z najważniejszych świątyń Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego, gdzie przechowuje się krzyż świętej Nino, dzięki której Gruzja stała się chrześcijańska), Cerkiew Metechi i bazylika Anczischati oraz Sobór Trójcy Świętej, trzecia najwyższa prawosławna świątynia na świecie, pięknie oświetlona w nocy. Ponadto warto się przespacerować ulicą Rustawelego (gruzińskiego wieszcza). To główna arteria miasta ciągnąca się między placem Wolności z kolumną-pomnikiem św. Jerzego patrona Gruzji i Ratuszem miejskim a Placem Rewolucji Róż. Znajdują się przy niej reprezentacyjne budynki Parlament, Muzeum Narodowe, kościół Kaszweti, Teatr, Opera czy stanowi swego rodzaju kontrast z pozostałą raczej głównie biedną częścią kraju. Wieczorem można udać się na imprezę na ul. Shardeni, gdzie mieszczą się modne kluby i restauracje, pełne ludzi, a także obejrzeć pokaz tańczących fontann. Warto spróbować różne rodzaje tradycyjnych khinkali oraz jednej z tradycyjnych tawern (im mniej zachęcający wystrój tym lepsze jedzenie:) my trafiliśmy do takiej gdzie jedli sami lokalni, pani podliczała nas na liczydle, a kuchnię nasz sanepid zamknąłby z miejsca:), ale było za to pysznie i tanio), skorzystać z siarkowych łaźni (za nimi znajduje się ukryty wodospad) lub tak jak my z kąpieli nad pobliskim jeziorem (były mega upały, więc po szybkim zwiedzaniu udaliśmy się taxówkami nad wodę). Dla chętnych jest też opcja rafting lub wyjazdu do pobliskich atrakcji, rewelacyjnie położony kompleks monastyrów Dawid Garedża czy zabytkowego miasta Mccheta. Tbilisi w dzien Sobor Swietej Trojcy w Tbilisi Panorama Tbilisi Katedria Sioni w Tbilisi Pani liczy na liczydle w gruzinskiej knajpie Gruzinska tawerna Pomnik Matki Gruzji Nocna panorama Tbilisi Tbilisi w nocyDzień 8 – Droga do ErywaniaPo przekroczeniu granicy gruzińsko-armeńskiej, na której spędziliśmy trochę czasu z racji formalności, od razu można dostrzec różnicę w rozwoju tych sąsiednich krajów (gorsze drogi – jeździ się bardzo wolno, mniejsze i biedniejsze miejscowości, głównie stare budynki, typowy postkomunizm). W pierwszej kolejności udajemy się do zespołów klasztornych Haghpat i Sanahin z X w.!, pereł średniowiecznej architektury armeńskiej, wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Swego czasu były to bardzo ważne ośrodki duchowe i naukowe, obecnie to zasługujące na uwagę zabytki światowej klasy (klimatyczne ciemne kaplice w kilku kościołach kompleksów, charakterystyczne kamienne krzyże „chaczkary” upamiętniające szczególne zdarzenia, chodzenie po płytach nagrobnych, kolumny z inskrypcjami i krzyżami, biblioteki, dzwonnice, pozostałości murów obronnych czy dawne zwoje hymnów religijnych – w Haghpat można posłuchać jednego z nich).Docieramy późnym wieczorem do Erywania, mocno zmęczeni podróżą (dziurawe kręte drogi, ograniczenia prędkości), gdzie mamy dwa noclegi w hostelu. Sanahin Chaczkary w Sanahin Kolumny w Sanahin Nagrobki w Sanahin Postkomunistyczne auta w Sanahin Postkomunistyczne bloki w Sanahin Haghpat W srodku Haghpat Oltarz w HaghpatDzień 9 – Monastyr Geghard, świątynia Garni, klasztor Chor Wirap i zwiedzanie ErywaniaRano po śniadaniu ruszamy w kierunku klasztoru Geghard z IV w. (lista UNESCO), malowniczo położonego w wąwozie pod stromymi urwiskami na końcu równie pięknej doliny rzeki Azat. Jego nazwa pochodzi od rzekomo przechowywanej w nim Włóczni Przeznaczenia, którą miał zostać przebity Jezus Chrystus wiszący na krzyżu. Jest to miejsce święte dla Ormian i cel licznych pielgrzymek. Klasztor imponuję swoją prostotą i jednocześnie blaskiem otaczającej go surowej scenerii. Następnie odwiedzamy kompleks świątynny Garni, dominujący nad doliną (świetne widoki), który trochę nie pasuje do wszystkiego co wcześniej tu zobaczyliśmy. To pogańska, hellenistyczna świątynia zbudowana z bazaltu i poświęcona bogu słońca Mitrze z I w. Między jej kolumnami odbywa się krótki koncert na tradycyjnym flecie o nazwie duduk. Kolejnym punktem jest znany z armeńskich pocztówek klasztor Chor Wirap (ang. Khor Virap), położony w pobliżu granicy z Turcją i Iranem. Jego lokalizacja jest niesamowita – na skalnym wzgórzu przy równinie tureckiej, 30 km od góry Ararat (masyw wulkaniczny o wys. 5137 m jej szczyt to wskazywane w Biblii miejsce spoczynku Arki Noego po Potopie), która jest uznawana przez Ormian za święta, pomimo tego, że leży po stronie Tureckiej. Jest to miejsce gdzie według legendy więziony był w głębokim lochu w towarzystwie węży i skorpionów przez 13 lat św. Grzegorz Oświeciciel – dzięki któremu Armenia jako pierwsze państwo na świecie uznała chrześcijaństwo za oficjalną religię. Rozpościera się stąd najpiękniejszy widok na górę Ararat, która góruje również nad Armenii, Erywań (ang. Yerevan), to jedno z najstarszych miast na świecie. Ma blisko 2800 lat! Odwiedzamy tutaj głównie: Plac Republiki, główne miejsce spotkań i ceremonii w mieście (wiele reprezentacyjnych budynków, Muzeum Historii Armenii, Galeria Narodowa, budynki rządowe), lokalny market oraz Kaskady, czyli wiodące na wzgórze monumentalne schody, ozdobione wieloma nowoczesnymi rzeźbami (z szczytu świetnie prezentuje się panorama miasta, nad którym góruje masyw Araratu). Ciekawym jest również fakt, iż od ponad 25 lat (od trzęsienia ziemi w 1988 r., a następnie upadku związku radzieckiego z powodu braku funduszy) nie dokończono budowy tych ogromnych schodów i ostatni odcinek drogi wchodzi się po metalowych stopniach. Późnym wieczorem trafiamy na dyskotekę, gdzie bawimy się do 4 rano:) Chor Wirap i Ararat Krajobraz Armenii z Araratem w tle Monastyr Geghard Swiatynia Garni Targ w Erywaniu Plac Republiki w Erywaniu Kaskady Panorama Erywania Erywan i AraratDzień 10 – Eczmiadzyn, Zwartnoc i jezioro Sewan oraz długa droga do Sighnaghi (Kachetia)Naszymi kolejnymi punktami na trasie są Eczmiadzyn (obecnie Wagharszapat) i ruiny Zwartnoc, wpisane na listę UNESCO. Pierwsze miejsce to duchowe centrum Armenii, zwane ormiańskim Watykanem. Znajdująca się tutaj katedra została wybudowana w latach 301-303 i jest uważana za najstarszą świątynię chrześcijańską (wybudowana przez Grzegorza Oświeciciela po przyjęciu przez Armenię chrześcijaństwa). Powstały wokół niej klasztor jest siedzibą Katolikosa, głowy Kościoła Ormiańskiego. Legenda głosi, że miejsce budowy świątyni wskazał sam Chrystus. Nazwa świątyni tłumaczona jest jako „miejsce zstąpienia Syna Jednorodzonego”. Drugie to natomiast ruiny katedry z VII w., która miała przyćmić tą w Eczmiadzynie. Jego budowa jest nietypowa – kościół miał plan krzyża wpisanego w koło, a nie tradycyjnie w kwadrat. Ruiny rewelacyjnie wyglądają z górą Ararat w kierujemy się w stronę Gruzji, zatrzymując się na krótki postój nad jeziorem Sewan, położonym na wys. 1900 m To jedno z najwyżej położonych jezior świata i największe jezioro Kaukazu. Przy tym upale nawet niska temperatura wody nas nie powstrzymała przed kąpielą (czysta woda). Zatrzymaliśmy się przy półwyspie, gdzie na wzniesieniu znajduje się klasztor Sewanawank (świetna panorama Jeziora Sewan). Co ciekawe znajdował się on kiedyś na wyspie, jednak Józef Stalin nakazał spuszczenie wody z jeziora, przez co jego poziom obniżył się o ponad 30 wieczorem dojeżdżamy do stolicy regionu Kachetia, Sighnagi. Znajduje się ono na wzgórzu, skąd rozpościera się wspaniały widok na dolinę Alazani – główne miejsce uprawy winorośli. Tutaj mamy dwa noclegi u naszego rodaka, który kiedyś przyjechał do tego miejsca i tak mu się spodobało, że został do dzisiaj. Zdecydowanie polecam to miejsce – nazywa się Wino i Chleb. Sewanawank Eczmiadzyn Katedria w Eczmiadzynie Zwartnoc i Ararat Postindustrialne budynki ArmeniaDzień 11 – Zwiedzanie okolicznych winnic i biesiady!Kachetia największą sławę zawdzięcza wybornym gatunkom wina (Saperawi, Kindzmarauli), które powstaje tu od 8 tysięcy lat! Na ten region przypada większość ogólnokrajowej produkcji wina, które jest słabsze niż znane nam wina. Nie ma w nich też żadnych nienaturalnych dodatków, o czym przekonaliśmy się sami – nie mieliśmy rano kaca, a wypiliśmy niemałe ilości:) Nie brakuje tu też cennych zabytków kultury, klasztory w Gremi, Alawerdi czy Dawid Geredża (skalny monastyr z VI w. położonego w półpustynnym, skalistym krajobrazie na samej granicy z Azerbejdżanem), ale już mamy dosyć zwiedzania:) Tutaj czas jakby zwalnia. Już się nigdzie nie spieszymy. Wstajemy późno po biesiadzie dzień winnice w okolicy Kwareli i poznajemy najstarszy na świecie i nadal praktykowany sposób wytwarzania wina – metoda kachetyjska, inna niż europejska, gdzie zamiast beczek używa się glinianych kwewri, przechowywanych w ziemi dla odpowiedniej temperatury fermentacji. Oczywiście nie zabrakło degustacji, zarówno wina, brandy, czaczy, a nawet spirytusu 96,6% (tylko zamoczyliśmy dziubek:)). W winach zawarta jest historia, kultura i styl życia Gruzinów. Odwiedzamy też piwnice, gdzie przechowywane są stare wina. Drugą połowę dnia spędzamy nad koniec dnia udajemy się na spacer wąskimi uliczkami miasta w cieniu bogato zdobionych drewnianych balkonów z rzeźbionymi ornamentami, aby zakończyć wieczór biesiadą. W Gruzji istnieje tradycja supry, czyli wspólnej uczty przy suto zastawionym stole, której obowiązkowym elementem są poetyckie toasty. Pyszne jedzenie, różne trunki:) i zabawa pod gwiazdami do wschodu słońca:) Wino i czacza Biesiada w Kachetii Plantacje winogron w Gruzji Winiarnia w Kachetii Piwnica z winamiDzień 12 – Uplisciche, Gori, Chiatura i KatskhiW drodze na lotnisko w Kutaisi odwiedzamy jedno ze starożytnych skalnych miast Gruzji – Uplisciche. Wykute w skale budynki i tunele, które są datowane na lata V w. do średniowiecza, robią ogromne wrażenie, zwłaszcza w zestawieniu z widokami doliny. Było ważnym ośrodkiem politycznym i religijnym kraju. Kres świetności miastu przyniosły najazdy mongolskie w XIV w. Kompleks został częściowo zniszczony podczas trzęsienia ziemi w 1920 przystanki to Gori, znane z ruin twierdzy na wzgórzu, ale przede wszystkim jako miejsce urodzenia Józefa Stalina. Dom, w którym się urodził i żył stanowi część muzeum poświęconego radzickiemu przywódcy. Znajduje się tu wagon pociągu, którym podróżował (z herbem CCCP) oraz pomnik, który wcześniej stał pod ratuszem. Muzeum Stalina nie służy podtrzymywaniu jego kultu, ale pokazuje jak w nie tak dawnej przeszłości, za pomocą w sumie prostych metod, urabiano całe społeczeństwa (lekcja historii).Następnie odwiedzamy ośrodek przemysłowy Chiatura, kiedyś słynący z wydobycia rud manganu. Ze względu na strome doliny rzeki w 1954 zbudowany został w mieście system kolejek linowych, który miał ułatwić transport pracowników tutejszej kopalni. System funkcjonuje nieprzerwanie do dzisiaj, pomimo złego stanu technicznego. Pomimo niemałych obaw decydujemy się jednak na przejazd tym miejskim środkiem transportu:) Ostatnim przystanek to powstały na skalnej kolumnie o wys. 40 m kościół w Katskhi. Obecnie przebywa tam mnich pustelnik otrzymujący na specjalnych sznurkach jedzenie, gdy przestaje je odbierać oznacza to, że należy wysłać tam kolejnego mnich aby go zastąpił… Uplisciche 2 Uplisciche Pomnik Stalina w Gori Kolejka w Cziatura KatshkiDzień 13 – Przylot do Katowic o godz. 6:40Mając więcej czasu do planu wycieczki, oprócz kolejnych regionów górskich i trekkingów (Tuszetia i Chewsuretia, chętnie tu wrócę choćby ze względu na te miejsca) oraz odwiedzenia Mcchety i kompleksu klasztornego Dawid Geredża, warto dodać Azerbejdżan. Położony po sąsiedzku kraj otwierający się na turystykę to brama orientu – kraina meczetów, pałaców chanów i karawanserajów, ale i reliktów komunizmu oraz… wulkanów do albumu ze wszystkimi zdjęciami „Gruzja i Armenia lato 2015” – LINKKilka informacji praktycznych Gruzja i Armenia:Paszporty Gruzja i Armenia – w przypadku Gruzji dokumentem uprawniającym do bezwizowego wjazdu i pobytu do 90 dni na terytorium Gruzji jest dowód osobisty (od stycznia 2011 r.), w przypadku Armenii konieczny jest paszport ważny co najmniej 6 miesięcy (od stycznia 2013 r. nie ma wiz)Język Gruzja i Armenia – gruziński i armeński, ale spokojnie dogadamy się po angielsku (wskazana choćby podstawowa znajomość rosyjskiego)Waluta Gruzja i Armenia – w Gruzji walutą jest lari, obecny kurs to 1 GEL = 1,6-1,7 PLN, a w Armenii dram, 100 AMD = 0,8 PLN. Na miejscu tylko w dużych miastach w sieciówkach można płacić kartą, warto zatem zabrać trochę dolarów lub euro i wymienić na miejscuCeny Gruzja i Armenia – za zakupy w sklepie zapłacimy podobnie a często mniej niż w Polsce, dużo tańsze są alkohole, papierosy, paliwo. Za porządny obiad w knajpie z zimnym piwkiem zapłacimy 15-20 Gruzja i Armenia – zdecydowanie polecam świetną gruzińską kuchnię, chaczapuri – placki z nadzieniem z tartego solonego sera (w wersji adżarskiej ma kształt łódeczki, przed podaniem w gorący środek wbija się jajko i dodaje odrobinę masła, podczas jedzenia odrywamy kawałek ciasta, mieszamy nim wszystko w środku i zjadamy), khinkali lub chinkali – pierogi-sakiewki z mięsem (jedzenie ich wymaga opanowania specjalnej techniki – należy je najpierw ostrożnie nadgryźć i wypić znajdujący się w środku bulion, a następnie zjadamy dookoła całość pozostawiając na talerzu jedynie końcówkę), potrawę z fasoli lobio, naleśniki z mielonym mięsem kababi oraz zupę gulaszową ostri. Warto również wspomnieć o czurczcheli, czyli charakterystycznym gruzińskim deserze produkowanym z orzechów i winogron (orzechy są wiązane nićmi, następnie gotowane w soku z winogron i masie z mąki kukurydzianej oraz cukru)Bagaż – podróżując większą grupą warto złożyć się na dodatkowy bagaż rejestrowany (b. duże wymiary, do 32 kg, 240zł w dwie strony). W przeciwnym wypadku wszystkie grube i ciężkie ubrania w tym buty, polary, kurtki ubieramy na siebie, dzięki temu w praktyce na ponad tygodniowy wyjazd spokojnie można zmieścić się nawet w 35-litrowy plecak (część rzeczy można sobie przeprać na miejscu)Co zabrać? – paszport, ubranie odpowiednie do pory roku (w lecie głównie krótkie spodenki i koszulki, w zupełności wystarczy jedna bluza i długie spodnie, poza sezonem może się przydać nawet czapka i rękawiczki oraz odzież termo), kurtka przeciwdeszczowa, wygodne buty (adidasy lub obuwie trekingowe), sandały i klapki, okulary przeciwsłoneczne, miniapteczka, nakrycie głowy (ew. chusta/bandamka), krem z filtrem UV i pomadka do ust, kosmetyki, ręcznik szybkoschnący, aparat fotograficzny, ładowarki, panie na pewno jakieś nakrycie głowy (może być chusta lub szal) w związku ze zwiedzaniem obiektów sakralnych; panowie spodnie z nogawkami poza kolana (choć w większości miejsc dostępne bezpłatne okrycia), opcjonalnie kije trekingoweInne – dobrą opcją jest zakup na miejscu karty telefonicznej np. Geocell za 7 lari mamy do wykorzystania 2GB (komunikatory internetowe to dużo tańsze rozwiązanie niż drogie telefony czy smsy do Polski), zabrać dodatkowy mniejszy plecak na trekkingi.
Gruzję odwiedziliśmy z mężem motorem 2 lata temu i bardzo nam się spodobała. Postanowiliśmy że jeszcze tam wrócimy aby dokładnie ją poznać gdyż w czasie wyprawy motocyklowej nie było na to zbytnio czasu (większość czasu pochłonął nam dojazd przez Rosję). Gdy mineło 9 miesiecy od wyprawy motocyklowej nasza rodzina powiększyła się i przywitaliśmy na świecie naszą pierworodną córkę. Odkąd pojawiła się Agata wiedzieliśmy że na kolejny wyjazd motor zastąpi nam marszrutka, a 3 wypasione kufry jeden plecak i wózek. Udało się! Nie ukrywam, podróżowanie z małym dzieckiem nie należy do tych najprostszych. Już samo spakowanie się do jednego plecaka to wyzwanie. Z taką ekipą zwykłe sprawy okazują się logistyczną zagadką - w czym kąpać , gdzie spać? Sprawę kąpieli rozwiązała wizyta w hipermarkecie gdzie kupiliśmy dmuchaną wanienkę za całe 8 zł w promocji. Sporo rozmyślania przed wyjazdem mieliśmy również nam łóżeczkiem dla Agaty. Wszystkie rozwiązania proponowane na rynku niestety nam nie odpowiadały a to za duże gabaryty i ciężar albo niezbyt poręczna forma. Wreszcie wpadliśmy na pomysł z moskitierą którą można przytroczyć do łóżka. Udaliśmy się więc do sklepu z akcesoriami militarnymi i po zainwestowaniu 100 zł znaleźliśmy rozwiązanie które z pewnością długo nam posłuży. Aby rozpocząć przygodę musieliśmy najpierw dostać się z Gdyni do Katowic (bo tańsze bilety :)) skąd odlatywał samolot do Kutaisi. Wybieramy bezpieczną opcję z 12 godzinnym zapasem czasu. Nocka w pociągu, spanie na 2-ch miejscówkach. Już wtedy Agata zrozumiała, że coś się kroi. Przyjęła to ze stoickim spokojem połykając wzrokiem kolejne kilometry. Potem mleczko i w drogę. Szybki pomiar, czy aby rozmiar bagażu podręcznego zgadzają do samolotu, wózek pozostaje przy wejściu a my rozsiadamy się w fotelach. Jeszcze tylko kontrolne pytanie do pasażerów obok "Przepraszam, czy to samolot do Kutaisi...?" Pani spogląda z niedowierzaniem ale ze spokojem odpowiada "Tak". Ufff, można startować. Na lotnisku spore zamieszanie,kierowcy taksowek atakują z każdej strony podając horrendalne kwoty za transport. Jakoś odpieramy pierwszy atak. Kręcimy się w kółko szukając rozwiązania i nagle dostrzegamy go, to jest to najlepsza fura w środku zaskakuje nas niecodzienna dostawka w postaci taboretu. Z czasem widoki takie przestają nas się co do kwoty: 3 osoby + 300 km = 40 EURO. Nie ma tragedii . Trzeba jeszcze zapełnić po brzegi busa i startujemy. Kierujemy się do Mestii. Kierowca to chyba były Stig z Top Gear, trasę w górzystym terenie z przerwą pokonuje w 4 godziny, Agacie to jednak bardzo odpowiadało i całą drogę bez problemu przespała. W końcu docieramy... i odrazu zrozumieliśmy że to był dobry kierunek. Korzystamy z notatek i po 20 minutach jesteśmy na miejscu "Manoni's Guest House". Hostel prowadzi starsza pani z córką - nie jest to 5 gwiazdkowy hotel, ale przytulne miejsce z wystarczającym zapleczem (wspólna łazienka, prysznic, ciepła woda). Na dworze pasie się krowa, sielanka. Płacimy 25 lari (50 zł) za osobę z pełnym wyżywieniem (w to wliczona opieka nad dzieckiem :). Agata oczywiście nic nie płaciła. Posiłki to swojskie jedzenie z tego co było dostępne: świeżo pieczony przez gospodynię chleb, swojski ser, smażone bakłażany(Adżapsandali), zupa(Charczo) ciasto, kompot po prostu wszystko. Nie ma opcji, aby od stołu odejść głodnym. Dla mnie to były najlepsze posiłki, jedliśmy ich produkty, to co oni jedzą na co dzień i przez nich przygotowane. Dla Agaty panie przyrządzały osobne posiłki - co za kraj. No właśnie - posiłki dla dziecka. Nasze zapasy to paczka mleka w proszku i 5 słoików. "Resztę kupi się na miejscu" pamiętam słowa Tomka z przed wyjazdu. Idziemy do pierwszego, drugiego, piątego sklepu i nic nie ma. Ktoś nas informuje, że w aptece jest szansa na zakup mleka w proszku a jedzenie w słoiczku - nie ma szansy. Agacie jednak szybko zasmakowało chaczapuri chinkali i inne przysmaki. Transport dziecka. Po burzliwych dyskusjach i konsultacjach z ludźmi, którzy nie jedno zwiedzili z niejednym dzieckiem podjęliśmy decyzję - zabieramy: 1) Składany wózek. Musi być składany, aby przeszedł na lotnisku. W marszrutkach nie było łatwo (szczególnie w Armenii, gdzie w miejscach luku bagażowego transportery miały wstawione butle z gazem. Z tej okazji wózek lądował albo na dachu albo między nogami pasażerów) 2) Nosidełko z materiału. Praktyczne, zawsze można zwinąć i wepchnąć do plecaka. Przydatne w trudnym terenie. Kolejny dzień kolejna atrakcja Tym razem ten sam transport, ten sam kierowca, kierunek wyciąg z widokiem na Uszbę i lodowiec Czalaadi. Wyciąg to kolejna atrakcja cenowa 4 lari za osobę. Kolejno atakujemy lodowiec :) Pieszo dobrym tempem z dzieckiem zajmie nam. to godzinę. Wózek nie wchodzi w grę. Kolejny dzień to czas kiedy musimy opuścić to piękne miejsce i zająć się nowym wyzwaniem Abhazja. Pobudka o 6 rano, śniadanie już czeka na nas. Ładujemy się do marszrutki o 7:00 i jedziemy do Zugdigi. Czas przejazdu 5 godzin, koszt to jakieś 30 lari za brygadę. Tu łapiemy taksówkę do granicy ( 5 lari). Na granicy 10 minut pseudo odprawy i już maszerujemy na drugą stronę. Po stronie Abhazji rosyjskie wojsko i symboliczny pomnik od Gruzinów. Teraz trzeba dostać się do Suchumi. Robi się upalnie, słabniemy i decydujemy się na najdroższy w całej wyprawie przejazd. Taksówkarz wygląda na zadowolonego po zainkasowaniu 1000 rubli. W Abchazji miło spędziliśmy dwa kolejne dni po czym udaliśmy się na podbój Armenii. Pierwszym miasteczkiem w którym się zatrzymujemy jest Dilijan. Kwaterujemy się w skromnym pensjonacie i zostajemy tu na kolejne 5 dni z uwagi na nagłą chorobę Agaty. W jednej chwili dostała 40 stopni gorączki oraz wymioty i biegunkę. Po ciężkiej nocy z pomocą właścicieli kwatery wezwaliśmy lekarza. Diagnoza była zaskakująca: salmonella, zapalenie ucha, zapalenie gardła, grypa żołądkowa. Pani doktor nie potrafiła jednoznacznie określić co to może być więc na każdą z wnioskowanych przez nią dolegliwości zapisała lekarstwo. Po 4 dniach Agata odzyskała radość i energię dlatego wiedzieliśmy że możemy kontynuować podróż, wracamy do Gruzji i udajemy się kolejno do Tbilisi, Gori, Borjomi oraz Kutaisi skąd wracamy do Polski. Podróż z Agatą była niesamowitą przygodą i możliwością do bliższego poznania się. Nie wyobrażam sobie, że moglibyśmy pojechać sami zostawiając Agatę z Babcią. Przed wyjazdem ktoś z rodziny zapytał się "Po co jedziecie z Agatą, przecież ona i tak nic z tego nie zapamięta". Pewnie nie, ale przede wszystkim spędzamy ten czas razem, a to, na tym etapie życia, ważniejsze niż wspomnienia.
DZIEŃ: Wylot z Warszawy. Przelot do BAKUZwiedzanie Baku. Żadne miasto na Kaukazie nie zrobiło tak wielkiej kariery i nie przeżyło tak oszałamiająco szybkiego rozwoju jak Baku. Ze stosunkowo niedużej, jeszcze w połowie XIX w., miejscowości, Baku zmieniło się w ogromne miasto, które stało się stolicą Azerbejdżanu. Swoje złote lata Baku miało na przełomie XIX - XX w., w okresie słynnej gorączki naftowej, kiedy stało się światową stolicą nafty. Te czasy pozostawiły najpiękniejsze budowle miasta, zbudowane w charakterystycznej dla niego architekturze. W dniu dzisiejszym Baku to największe i najbogatsze miasto Kaukazu. To również najbardziej kosmopolityczne, wielonarodowościowe i wielokulturowe miasto Azerbejdżanu. Najstarsza część miasta Iczeri - Szeher wpisana na listę UNESCO. To serce Baku i ta część miasta, która do tej pory zachowała koloryt dawnego Baku - charakterystyczne wąskie, małe uliczki, specjalnie tak zbudowane, aby osłabić siłę silnych zimowych wiatrów, podwórka, zaułki, stare domy z oszklonymi balkonam. Pałac Szirwanszachów wpisany na listę UNESCO jest położony na wzgórzu, najwyższym punkcie Iczeri - Szeher, pałac był jedną z rezydencji władców Szirwanu, państwa istniejącego w IX-XVI w. na terenie Azerbejdżanu i płd. Dagestanu. Najstarsze budowle w kompleksie pałacowym powstały w końcu XIV w., ale większość z nich powstała w latach 30-40-tych XV w. za panowania szirwanszacha Chalilullaha I, kiedy Szirwan przeżywał okres największego miasta z architekturą okresu słynnej gorączki naftowej z przełomu XIX - XX w. Niewiarygodnie szybki rozwój miasta, na przełomie XIX-XX wieku spowodował, że do Baku przybyło wielu architektów. Ludzie wzbogaceni na wydobyciu ropy naftowej zamawiali do zaprojektowania wiele kamienic i domów czasem przypominających całe pałace. Ogromną i decydującą rolę w zabudowie miasta odegrali polscy architekci, którzy zapoczątkowali w tym okresie oryginalny, niepowtarzalny styl okrzyknięty bakińską secesją. W przerwie zwiedzenia tradycyjny azerbejdżański stół herbaciany w najładniejszej herbaciarni miasta urządzonej w stylu regionalnej architektury. Herbata jest tu przyrządzana w samowarze, opalanym węglem Historyczne Muzeum mieści się w byłej rezydencji, najbardziej znanego bakińskiego milionera epoki gorączki naftowej Zeynalabdina Tagryeva, zbudowanej w latach 1893-1902, przez polskiego architekta Józefa Gosławskiego. Ogromny budynek, który zajmuje cały kwartał często jest nazywany pałacem Tagryeva. Bardzo okazałe są udostępnione do zwiedzania prywatne salony. Znajdujące się tu obecnie muzeum historyczne, ma najbardziej bogatą kolekcję eksponatów i najbogatszą ekspozycję ze wszystkich historycznych muzeów Azerbejdżanu. Przedstawione są tu eksponaty z różnych epok poczynając od człowieka pierwotnego do czasów współczesnych. Kolacja w regionalnej restauracji z szeroką gamą dań kuchni azerbejdżańskiej i miejscowym alkoholem. Nocleg w Baku. DZIEŃ: Śniadanie. Spacer po nadmorskim bulwarze. Następnie Muzeum Dywanów. Ręcznie tkane dywany to najsłynniejsze i najbardziej znane w świecie rzemiosło artystyczne Azerbejdżanu. Otwarte w 1967 r. Muzeum Dywanów w Baku było pierwszym tego rodzaju muzeum w świecie. W 2014 r. otwarto nowy budynek muzeum który swoją formą przypomina zwinięty w rulon dywan. Oprócz samych dywanów są tu również wystawiane wyroby wykonane techniką dywanową, tradycyjna odzież i jedwabne chusty, hafty, ceramika, wyroby jubilerskie, ręcznie kute wyroby miedziane, biała broń. Wzgórze Shehidler Khiyabani skąd roztacza się panorama Baku i zatoki bakińskiej. Meczet Bibi Heybat. Ten położony na samym krańcu Baku meczet posiada duże znaczenie kultowe. Obecny bardzo okazały meczet został zbudowany praktycznie od podstaw w końcu lat 90-tych na miejscu starego meczetu z 1282 r. zburzonego w 1936 r. W czasie swej podroży po Kaukazie w latach 50tych XIX w. odwiedził go Aleksander Dumas, opisujący jego w swoich wspomnieniach. Przejazd do Parku Narodowego GOBUSTAN, które znajduje się na liście UNESCO. Jest to obszar pustynny wulkaniczny pokryty skałami (ponad 4 tysiące) z petroglifami z epoki neolitu. Po powrocie do Baku odwiedzenie bazaru (głównie części spożywczej, gdzie można kupić owoce, zioła, przyprawy, czarny kawior, wędzonego jesiotra, azerbejdżańską herbatę). kolacja, nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Przejazd do rezerwatu historycznego w leżącej niedaleko Baku miejscowości QALA - możliwe jest aktywne zwiedzanie z uczestniczeniem w prezentowanych rzemiosłach, pieczenie chleba, doglądanie wielbłądów; można wykonać zdjęcia w tradycyjnej odzieży itd. Zwiedzanie półwyspu APSZERON na którym leży Baku. Historia tego regionu na przestrzeni całych wieków była ściśle związana z dziejami Baku. W dawnych czasach, w związku z istniejącymi tutaj „wiecznymi ogniami” samoczynnie płonącymi w miejscach ujścia naturalnego gazu, bardzo silne wpływy na tym terenie miał zoroastryzm, w którym kult ognia miał wielkie znaczenie. Apszeron posiada bardzo upalny klimat; średnia roczna opadów atmosferycznych wynosi około 200-300 mm. Lato jest bardzo gorące, suche, praktycznie bez opadów, temperatura osiąga nawet + 42°C +43°C. Dzięki temu pod gorącym słońcem rodzą się owoce o dużej zawartości cukru. Miejscowe figi, winogrona deserowe, pomidory nie mają sobie równych na Kaukazie. YANAR DAĞ (Płonąca Góra) – miejsce gdzie od niepamiętnych czasów płoną naturalne ognie w miejscach ujścia gazu ziemnego na powierzchnie ziemi. Meczet Amir Dżan jeden z najpiękniejszych meczetów Apszeronu. Świątynia Ognia "Atəşgah" w Surachany. XII-to wieczny zamek w Mardakan. Była dacza milionera Murtuza Muhtarowa - obecnie ogród dendrologiczny. Niezwykle okazałe mauzoleum Mirmoysum Agi – miejsce pielgrzymek miejscowej ludności. Wylot do GRUZJI / TBILISI. Przylot, transfer do hotelu. Kolacja nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Krótkie zwiedzanie starej części stolicy Gruzji TBILISI: katedra Świętej Trójcy, katedra Metechi (XIII w.), katedra Sioni (VII w), cerkiew Anczischati (VI w.), synagoga oraz spacer do górującego nad miastem pomnika Matki Gruzinki, a następnie do twierdzy Narikala (IVw.). Wyjazd do dawnej stolicy Gruzji – MCCHETY: kompleks Dżwari (VII - XI w.), Katedra Svetitskoveli (XI w.). Kolacja, nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Wyjazd do Kachetii, jednego z najbardziej znanych regionów Gruzji. Zwiedzanie wykutego w skale kompleksu klasztornego Dawid Garedża (VI w.), usytułowanego na półpustyni Garedża. Spacer do klasztoru Udabno, aby podziwiać unikatowe freski z VIII w. oraz architekturę skalną. Następnie przejazd do SIGHNAGHI, miasta - twierdzy z XVIII w. Zwiedzanie klasztoru Bodbe z mogiłą świętej Nino – chrzcicielki Gruzji. Wizyta w wiejskim domu z degustacją wina. Przejazd do TELAVI. Nocleg DZIEŃ: Śniadanie. Zwiedzanie kompleksu klasztornego Alawerdi (XI w.) i Ikalto (VI w.). Przejazd do CINANDALI - zwiedzanie domu - muzeum książąt Czawczawadze (XIXw.). Powrót do TBILISI. Kolacja, nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Wyjazd w góry Kaukazu Gruzińską Drogą Wojenną, zwiedzanie malowniczej twierdzy Ananuri (XVI w.), przejazd przez kurort narciarski Gudauri, Przełęcz Krzyżowa (2395 m do miejscowości STEPANCMINDA, fakultatywnie wjazd na górę do cerkwi Cminda Sameba (2170 m z pięknym widokiem na Kazbek (Mkinwarcweri 5033 m obiad w formie pikniku. Powrót do Gudauri. Kolacja, nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Wyjazd do GORI, rodzinnego miasta Stalina (fakultatywnie zwiedzanie muzeum Stalina 8 USD / os.). Następnie zwiedzanie UPLISCICHE, skalnego miasta, założonego w VII w. Znajdują się tu: cerkiew z IX w., ogromna centralna sala, pokoje gościnne. Przejazd do KUTAISI, drugiego co do wielkości miasta Gruzji i historii sięgającej 3000 lat). Kolacja, nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Zwiedzanie historyczno - architektonicznego kompleksu w Gelati z XII w., katedry Bagrati z XI w. (oba pomniki są na liście UNESCO), zwiedzanie klasztoru Mocameta, położonego w urokliwym otoczeniu. Kolacja, nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Przejazd do BATUMI, uzdrowiska nad morzem regionu Adżaria: zwiedzanie rzymskiej twierdzy Gonio (IV kamiennego mostu Machuntseti i podziwianie wodospadu. Czas wolny. Kolacja, nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Wyjazd do BORŻOMI spacer po parku zdrojowym, degustacja mineralnej wody Borżomi prosto ze źródła. Następnie przejazd do BAKURIANI, ośrodka sportów zimowych, kolacja, nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Przejazd do WARDŻII, zwiedzanie kompleksu (XII-XIII w.), niegdyś 13-piętrowego dziś, po trzęsieniu ziemi, nieznacznie niższego, wykutego w skale miasta. Piknik. Następnie oglądanie z zew. CHERTWISI, twierdzy z X w. Przyjazd do granicy z Armenią, przekroczenie pieszo i autokarem armeńskim dojazd do GIUMRI. Zakwaterowanie w hotelu, nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Wyjazd przez – Spitak – Wanadzor – Alawerdi – do HACHPAT – zwiedzanie klasztoru z XI wieku. Razem z pobliskim klasztorem Sanahin znajdują się na liście UNESCO. Słyną z licznych chaczkarów. Obiad. Przejazd do prowincji Tawusz. Nocleg w DILIDŻAN lub pobliżu jeziora Sewan DZIEŃ: do Jeziora SEWAN, jednego z największych górskich słodkowodnych jezior Eurazji, zwiedzanie klasztoru Sewańskiego (IX w.) – Noratus, największe w Armenii skupisko chaczkarów z okresu od X do XIX wieku. - Stamtąd górska droga poprowadzi nas na przełęcz Selim (2410 gdzie wśród alpejskich łąk odkryjemy średniowieczny karawansaraj, zajazd, zbudowany w czasach, gdy szlakiem tym wiodła jedna z nitek słynnego Szlaku Jedwabnego. Zwiedzanie winiarni Areni wraz z degustacją. Następnie zwiedzanie ZORAC KARER - to jedna z największych tajemnic Armenii datowanym na siódme tysiąclecie przed naszą erą obserwatorium astronomiczne. Przejazd do GORIS. Kolacja. Nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Przejazd do CHNDZORESK, skalnej wioski gdzie można poczuć się tak, jakby czas się zatrzymał. Ludzie żyli tu pomiędzy skałami, w tradycyjny sposób w jaskiniach, aż to 1958 roku. Przejazd do Klasztoru TATEW nad kanionem rzeki Worotan. Przejazd wzdłuż widowiskowego kanionu pomiędzy czerwonymi skałami w stronę klasztoru Norawank (XIII w.), najpiękniejszy i najbardziej fotogeniczny klasztor Armenii. Obiad w restauracji w jaskini lub niedaleko rzeki Arpa. Przejazd do EREWANIA. Nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Zwiedzanie EREWANIA: centrum miasta, Skwer Republikański, opera, kaskady, Matenadaran (muzeum antycznych manuskryptów). Wyjazd do ECZMIADZYNU, duchownego i administracyjnego centrum armeńskiego kościoła apostolskiego. Zwiedzanie: Sobór Eczmiadzynski (IV w.), Kościół św. Hripsima (VII w.). Wyjazd do miejscowości GARNI, do jedynej zachowanej pogańskiej świątyni w Armenii – poświęconej Bogu Słońca – Mitrze, zbudowanej w roku 77 przez króla Trata (z dynastii Arshakidów). Świątynia wykonana jest w stylu grecko-romańskim z charakterystycznymi filarami. Wznosi się z dumą na skalistym urwisku z głębokim kanionem odkrywającym piękny widok. Świątynia była letnią rezydencją dynastii Arshakidów. Zwiedzanie: zrekonstruowany Królewski Pałac oraz królewskie łaźnie w pobliżu. Przejazd do unikatowej świątyni skalnej św. GEGHARD (XII-XIII w.), nazwa której oznacza „święta włócznia” na cześć zachowanej włóczni, tej samej włóczni, która przekłuła Ciało ukrzyżowanego Jezusa. Teraz jest wystawiona w muzeum katedry Eczmiadzynskiej. Klasztor Gerard znajduje się na liście dziedzictwa światowego UNESCO (2000). Program przewiduje kolację w miejscowej restauracji. Przyjazd do Erewania. Kolacja, nocleg. DZIEŃ: Wylot z Erewania. Przylot do Warszawy.
lezy na nim gruzja i armenia